,,Polska Dziennik Łódzki” z 3 kwietnia 2008 opisuje historię niepełnosprawnej 4-letniej Wiktorii i jej przybranej mamy, która walczy o godne życie dla swojej podopiecznej. Dziewczynka urodziła się bez nóżek i rączek, cierpi też na liczne choroby. Państwo oczywiście nie kwapi się do pomocy choremu dziecku, a jedyną szansę na samodzielne funkcjonowanie daje Wiktorii leczenie za zachodnią granicą, które oczywiście słono kosztuje.
Artykułowi towarzyszy apel o wsparcie finansowe leczenia dziecka oraz redakcyjny komentarz.
Co przykuło moją uwagę? Tekst doskonale ilustruje, jak w naszym kraju traktuje się kwestię odpowiedzialności za dzieci.
Już w nagłówku autorka informuje nas, że malutką Wiktorię porzuciła mama. To smutne, no ale przecież został jeszcze tata, czyż nie? Nie. O tacie ani słowa. Może autorka artykułu nie wie, skąd się biorą dzieci? Najwyraźniej brak edukacji seksualnej w szkołach sprawił, że nawet przedstawiciele tzw. środowisk opiniotwórczych mają poważne braki w ten dziedzinie.
Redakcyjny komentarz skupia się natomiast na pochwale postawy przybranej mamy Wiktorii, która, będąc już w podeszłym wieku, zdecydowała się zaopiekować ciężko chorym dzieckiem. Tak, ja też ją podziwiam.
Szkoda jednak, ze komentarza nie doczekało się skandaliczne zachowanie państwa, które z jednej strony utrudnia dostęp do badań prenatalnych, a co za tym idzie legalnej aborcji, a z drugiej, gdy niepełnosprawne dziecko przyjdzie na świat, chowa głowę w piasek. Radźcie sobie sami, drodzy rodzice. Wszystkie dzieci nasze są, a konkretnie te w fazie prenatalnej. Bo potem to już nie bardzo.
Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Myślisz o usunięciu ciąży? Źle, oj bardzo, bardzo źle. Rodzisz, ale zostawiasz dziecko w szpitalu? – miało być dobrze, ale ostatecznie i tak wychodzisz na wyrodną matkę. Zajmujesz się niepełnosprawnym dzieckiem i chcesz wyszarpać od państwa środki finansowe, aby mogło normalnie żyć (a przecież to też pełnoprawny obywatel lub obywatelka, a nie przybysz z kosmosu)? Wyleją na ciebie wiadro pomyj (patrz sprawa Wojnarowskich).
Chcesz zasłużyć na parę miłych słów? Zostań bohaterką. Inaczej nie da rady.